czyli
Szczupak na szczupaki, który nie był szczupakiem
albo
I Hahnowi zdarza się zbłądzić
Niestety - okazuje się, że jest to akurat jeden z tych przypadków, w których Hahn mija się z prawdą. A może nie tyle się mija, co tak wszystko poplątał, że ja przepraszam, proszę, dziękuję, nie ma za co.
Ale i my zacznijmy od początku, pokazując przy okazji historię jednej z najbardziej żenujących konstrukcji zbrojeniowych Trzeciej Rzeszy - na szczęście (?) niedoszłej.
Opisuje bowiem Hahn powstałą pod koniec wojny koncepcję ciężkiego przeciwpancernego pocisku rakietowego powstałą w firmie Dynamit Nobel z połączenia 15 kg ładunku saperskiego H 15 z silnikiem starej rakiety lotniczej RZ 65. Koniec końców okazało się, że silnik jest dla tak dużej głowicy za mały, do osiągnięcia donośności 100 m potrzebne byłyby dwa, wobec czego od rozwoju tej rakiety, z głowicą o średnicy 34 cm i długiej na 90 cm, a nazwanej 10,5 cm Hecht, odstąpiono. Całość ilustruje rysunek rakiety 10,5 cm Hecht, który - co może zastanowić - nie ma ani głowicy H 15, ani silnika RZ 65. Dalej pisze nam Hahn, że pod koniec wojny, na wieść o możliwości pojawienia się nowego radzieckiego czołgu ciężkiego Szczuka (czyli Szczupak, ergo IS-3), powstać miała jeszcze z kolei w firmie Wasag nowa lżejsza wersja Hechta z nowej konstrukcji głowicą o masie 7 kg, osiągająca donośność 100 m.
Do kompletu dwie strony dalej pojawia się - niestety niezilustrowany - opis kolejnej ciężkiej rakiety przeciwpancernej, tym razem projektu RFR z końca lutego 1945, z głowicą kalibru 34 cm, długiej na 125 cm i osiągającej donośność 180 m przy prędkości maksymalnej 42 m/s.
Tadam! I co my na to, proszę wycieczki? Ech...
Zacznijmy już od kwestii formalnej, bo i tu nie jest dobrze - w okresie tym nie istniała już firma Dynamit-Nobel, bo zwała się już ona wonczas Dynamit AG, w skrócie DAG. Acz mniejsza z tem.
Zatem wracając do meritum. Przede wszystkim pocisk zaprezentowany przez DAG nie nazywał się Hecht... W zasadzie w ogóle się nie nazywał, będąc jedynie owocem koncepcji o barokowej nazwie "Krótkoterminowy program doraźnego zwiększenia skuteczności broni w typie Panzerschrecka". No czasem w korespondencji stosowano wobec niego opisową nazwę "Kombination H 15 mit Rz 67" [sic] - zatem i dla uproszczenia przy takiej pozostańmy, w poprawionej wersji H 15 mit RZ 65. I, żeby było jeszcze śmieszniej, był to dokładnie ten sam pocisk, który Hahn przedstawił później po raz drugi, jako pocisk projektu RFR - był bowiem po prostu opracowywany wspólnie przez obie placówki. Panowie z DAG przyszli do RFR, przedstawili pomysł i dalej już pociągnęli to sobie razem.
Od razu praktycznie okazało się, że wstępne szacunki (przytoczone przez Hahna) dla połączenia H 15 z RZ 65 nie mają specjalnej racji bytu - i poza badaniami w tunelu aerodynamicznym wiele więcej z tego pomysłu nie wynikło, a całość awantury zajęła mniej więcej dwa tygodnie. Szybko z dwóch możliwych dróg dalszego rozwoju, tudzież wyjścia z impasu - głowica H 15 z mocniejszym silnikiem lub silnik RZ 65 z mniejszą głowicą - zdecydowano się na tę drugą opcję, i to z całkiem obiecującymi rezultatami. Acz tu okazało się niespodziewanie, że ani nie ma zmagazynowanych zapasów rakiet RZ 65 w liczbie, na którą liczono, ani też WaA nie potrzebuje w tej chwili takiej rakiety, uznając, że przy obecnym etapie rozwoju broni pancernej przeciwników od przebijalności w przypadku ręcznych pancerzownic ważniejsza jest donośność - i po niespełna miesiącu pomysł upadł.
No dobrze, historia, jak historia - ale jak wobec tego miała wyglądać ta cała intrygująca rakieta z głowicą H 15 i silnikiem RZ 65, przedstawiona przez Hahna jako jakieś dziwo i monstrum, nie-wiadomo-z-czego wystrzeliwane? Ano tak, jak zobaczyć możemy poniżej - tu w wersji o stabilizacji brzechwowej (początkowo zakładano nawet stabilizację obrotową, zwykłą dla RZ 65, ale okazało się że silnik ten nie będzie w stanie wystarczająco rozkręcić tak dużej głowicy; pocisk ten pewnie wyglądałby podobnie, ale bez stateczników). Nawet nienajgorzej to wyszło, jako swego rodzaju przerośnięta grucha Panzerfausta.
Niech nas też nie przeraża pozorna wielkość głowicy - w znakomitej większości było to puste blaszane pudło - z przodu, aż do uskoku na głowicy, czepiec balistyczny zapewniający zarazem odpowiedni dystans od pancerza dla ładunku kumulacyjnego (którego zarys widzimy narysowany linią przerywaną), a z tylu kroplowe oprofilowanie aerodynamiczne niemal półsferycznego ładunku, też ponad dwa razy od niego dłuższe. Całość wystrzeliwana miała być z ładowanej odprzodowo wyrzutni rurowej obejmującej li tylko trzon pocisku aż po ładunek, znów wyglądając przez to niczym przerośnięty Panzerfaust.
Poleca się zarazem uwadze PT Czytelników ten malutki cylinderek widoczny obok pocisku, w lewym dolnym rogu - to jest właśnie kompletny silnik rakiety RZ 65, narysowany tu osobno dla dobitnego uwidocznienia jego skali. No fakt, nie wygląda to dobrze.
Czyli to jest ten niedoszły pocisk DAG vel RFR, który nie jest Hechtem, hmmm... No a 10,5 cm Hecht w takim razie? Co z nim? - zapyta dociekliwy czytelnik.
No a 10,5 cm Hecht był bardzo podobnym koncepcyjnie pociskiem, powstałym przez wyposażenie dużego (choć nie tak dużego) nadkalibrowego ładunku kumulacyjnego w silnik rakietowy (tu akurat znacznie większy), skonstruowanym w zakładach Wasag równie spontanicznie i według bardzo podobnych przesłanek - szybkiego stworzenia, w obliczu informacji o najnowszych ciężko opancerzonych radzieckich czołgach, przeciwpancernego pocisku rakietowego o przeciętnej może donośności, ale bardzo dużej przebijalności. Tyle, że Hecht powstał zupełnie niezależnie od konstrukcji DAG, dokładnie w tym samym co ona czasie - i nie miał z nią nic wspólnego. I rysunek w książce Hahna pokazuje właśnie ten pocisk Wasaga.
Sam 10,5 cm Hecht jest zresztą dość znany - poza Hahnem będąc pokazanym np. w popularnej czechosłowackiej książce "Vojenske rakety" i jej papierowych tudzież internetowych spin-offach - acz parametry Hechta towarzyszące tym opisom są już tak abstrakcyjne, że warto by może kiedyś poświęcić im osobną opowieść. Ale to już zupełnie inna historia, którą opowiem, kiedy... A, mniejsza z tym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz