czwartek, 12 marca 2026

Rakieta podziemna

 czyli

Ty nie wierz swoim oczom, to nie może być!

Wertując annały traktujące o szeroko pojętych aspektach uzbrojenia epoki ostatniej wojny światowej - co znów stwierdzić trzeba i nie niejednokrotnie już podkreślanym tu było - po raz kolejny staje człek w zadumie nad ową istotą duszy germańskiej, twórczej a niepokornej, nieposkromionej, nieprzewidywalnej, poruszającej się krętymi ścieżkami zda się dla innych nacji dalece niedostępnymi.

Wszyscy słyszeliśmy o rakietach latających w powietrzu, słyszeliśmy o rakietach kosmicznych, niektórzy zapewne słyszeli i o rakietach podwodnych. No bo co by jeszcze być mogło? Ale tu okazuje się nagle i nieoczekiwanie, że jak zwykle niezawodni konstruktorzy rasy nadludzi poszli na polu koncepcyjnym jeszcze dalej, konstruując w roku 1943 rakietę podziemną - i to sensu stricto. 

 

Cudo owo, ochrzczone nazwą R - S Be 50 E, składało się z korpusu betonowej odłamkowej bomby lotniczej SBe 50 E (znanej nam już poniekąd i skądinąd z wpisu o betonowych bombach odłamkowych), połączonego z silnikiem rakietowym na paliwo stałe, będącym - jak można podejrzewać po jego wyglądzie - adaptacją silnika 15 cm Treibsatz DO Wu stosowanego masowo w rozmaitych pociskach nebelwerferów i wariacjach na ich temat. Całość miała długość nieco ponad 120 cm, średnicę 20 cm i ważyła 73 kg, przenosząc 18 kg materiału wybuchowego i 6 kg paliwa. Na rysunku powyżej widzimy ów pocisk podziemny w porównaniu do znanej i lubianej rakiety burzącej 28 cm Wk Spr bazującej na tym samym silniku. Próby stanowiskowe zostały ukończone w 1943 roku, po czym rozwój uległ rocznemu zawieszeniu z racji na brak zapotrzebowania ze strony WaPrüf, a konieczne wszak były jeszcze dalsze testy w celu dobrania ładunków paliwa odpowiednich do przebijania różnych rodzajów gruntu.

R - S Be 50 E zakopywany miał być pod ziemią na głębokości 2 m, dzięki działaniu silnika rakietowego przebijać się na powierzchnię i wybuchać w powietrzu na wysokości ok. 2 m. Zatem, nie ukrywajmy gorzkiej prawdy - stworzono po prostu wielką minę wyskakującą. Dlaczego tak, można by się zastanawiać - niewątpliwie byłaby ona na takiej głębokości zabezpieczona przed przeciętnym ostrzałem czy bombardowaniem, co zatem wydaje się istotną przesłanką do wykoncypowania takiego wynalazku.

Przy okazji zauważyć trzeba, że zapewne powstał w ten sposób pocisk rakietowy o najmniejszej w dziejach donośności - wszystkiego 4 metry. No zawszeć to jakiś sukces konstrukcyjny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz