Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bomby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bomby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2025

Dla mnie bomba - z drugiej strony

 czyli

Jak to było od spodu?

 W poprzednich wpisach poświęconych bombom niemieckim zajmowaliśmy się już ich oznaczeniami barwnymi oraz pozostałymi nanoszonymi na bomby opisami; skoro jednak mniej więcej już znamy ogólny schemat oznakowania, wypada zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, mogący mieć na przykład znaczenie przy budowie modelu. Prezentowane były bowiem we wcześniejszych częściach oznaczenia nanoszone na bomby od góry, ewentualnie z boku. No a jak wyglądały bomby od spodu? Było-li i tam coś nanoszone?

Ano było - i to wcale niemało, a co miało zapewne związek ze sposobem obchodzenia się z bombami na lotniskach, które to bomby, szczególnie mniejszych wagomiarów, jak można wnioskować z dostępnych zdjęć, po prostu wcale często nie spoczywały starannie w skrzyniach czy na paletach, a radośnie przewalały się po ziemi, leżąc w dowolnym położeniu. Stąd też oznaczenia bomby nanoszone też były po dwóch stronach korpusu, aby umożliwić jej identyfikację w praktycznie każdej sytuacji..

Spójrzmy więc na poniższy rysunek, prezentujący ponadto - co zauważyć wypada - kolory szarobeżowy RAL 7027 i żółty RAL 1006 w wierniejszym niż w poprzednich wpisach przybliżeniu. Natomiast ciemnoszary RAL 7021 został jednak nieco rozjaśniony dla zachowania czytelności rysunku. Przy okazji pozwala też ów rysunek zwizualizować sobie wzajemny stosunek wielkości najpopularniejszych bomb wagomiarów 50, 250 i 500 kg.


 Zatem, powtarzając się cokolwiek z poprzednich wpisów, na pierwszy ogień weźmy bombę SC 50 J/A w malowaniu szarobeżowym RAL 7027 stosowanym od 1 sierpnia 1942. Patrząc od dzioba na górną powierzchnię bomby widzimy zatem: kod materiału wybuchowego, czarna liczba 14 (odlewany trotyl) wysokości 40 mm, następnie czarne (typowo dla beżowych bomb) oznaczenie typu zapalnika ElAZ (25) - cyfra 25 wysokości 32 mm w czarnym kółku o średnicy zewnętrznej 60 mm i grubości kreski 5 mm. Za uchem do zawieszenia bomby umieszczone zostało czarne oznaczenie typu bomby, tu w skrótowej postaci JA (wysokości 40/25 mm) i wreszcie na końcu rzymskie oznaczenie klasy jakościowej bomby I, wysokości, tradycyjnie, 80 mm. Na stożku ogonowym - kolorystyczne oznaczenie bomby klasy SC w postaci żółtych pasów (RAL 1006) szerokości 40 mm pomiędzy statecznikami. Na rzucie poniżej pokazana jest ta sama bomba w widoku z dołu - i z tej strony powtórzone na niej zostały wszystkie oznaczenia za wyjątkiem zapalnika - czyli kod materiału wybuchowego, typ bomby i jej klasa jakościowa.

Na drugim przykładzie pokazana jest podręcznikowa postać bomby SC 250 L2 w ciemnoszarym malowaniu RAL 7021 obowiązującym do końca lipca 1942. W odległości 175 mm od wierzchołka bomby naniesiony jest kod materiału wybuchowego, czarna liczba 13 (Fp 60/40 - amatol 60/40) wysokości 40 mm, następnie białe (jak to na ciemnoszarej bombie) oznaczenie zapalnika ElAZ (55) - liczba 55 wysokości 32 mm w kółku o średnicy zewnętrznej 60 mm i grubości kreski 5 mm. Pomiędzy gniazdami zapalników zlokalizowane jest oznaczenie typu bomby w postaci C 250 L2, wysokości 40/25 mm i wreszcie oznaczenie klasy jakościowej bomby, rzymskie I, wysokości 80 mm. Na stożku ogonowym - tradycyjnie cztery żółte pasy szerokości 40 mm. W widoku z dołu - powtórzone oznaczenia materiału wybuchowego oraz typu i klasy jakościowej bomby.

No wreszcie na przykładzie ostatnim, SC 500 L ponownie w formalnym schemacie oznakowania z roku 1942, tutaj znów szarobeżowym kolorze RAL 7027 obowiązującym od 1 sierpnia 1942. Zatem, ponownie - czarne oznaczenie typu materiału wybuchowego 13, wysokości 40 mm i w odległości 175 mm od wierzchołka korpusu, dalej czarne oznaczenie 25 typu zapalnika (ElAZ 25) - 25 w kółku, wymiary jak poprzednio - cyfry wysokości 32 mm w kółku średnicy 60 mm i grubości kreski 5 mm. Wreszcie zaś pomiędzy uchem nośnymi i tylnym gniazdem zapalnika - oznaczenie typu bomby w postaci czarnego C 500 L wysokości 64 mm i czarna klasa jakościowa bomby I, wysokości 80 mm. Na stożku ogonowym - żółte pasy szerokości 40 mm. W widoku z dołu powtórzone mamy tradycyjnie wszystkie oznaczenia za wyjątkiem zapalnika.

Ot, taka krótka zapchajdziura, choć może i poruszająca istotną kwestię... Ale najważniejsze zagadki i tajemnice kolorystyki niemieckich bomb są wciąż jeszcze przed nami. 

Powiązane wpisy:

Część 1: Oznaczenia kolorystyczne bomb Luftwaffe.

Część 2: Szczegóły oznaczeń bomb niemieckich.

Część 3: Oznaczenia betonowych bomb odłamkowych SBe.

Niemieckie bomby do zwalczania okrętów podwodnych - budowa i oznakowanie.

 

środa, 2 czerwca 2021

Drżyjcie, okręty podwodne!

 czyli

Bomby głębinowe Luftwaffe?!

Zdziwienie niejakie u światłych pasjonatów lotnictwa budzić może fakt, że niemieckie lotnictwo doby 2. wojny światowej nie posiadało najwyraźniej na uzbrojeniu bomb głębinowych przeznaczonych do zwalczania zanurzonych okrętów podwodnych. Jakże to tak? To jak taki okręt się zanurzył, to był już bezpieczny i mógł mu nieszczęsny Flieger co najwyżej nieprzystojny gest z kabiny pokazać?

Otóż - nie było aż tak źle, acz sprawę rozwiązano w sposób cokolwiek banalny... A może i niebanalny. 

W roli lotniczych bomb głębinowych używać można było bowiem zmodyfikowanych najzwyklejszych bomb lotniczych SC 50, SD 70 i SC 250, a także specjalnych, dedykowanych do roli głębinowej odmian bomb SC 50 i SC 250 elaborowanych trialenem 106, których to używać wolno było wyłącznie w tym celu. W przypadku głębinowej odmiany SC 250 jej produkcję rozpoczęto - czy rozpocząć miano - w grudniu 1942, czy natomiast produkowano ostatecznie także głębinowe SC 50, pozostaje dla mnie kwestią, póki co, otwartą. Instrukcje z końca roku 1942 wzmiankują bowiem zarówno dedykowane bomby głębinowe SC 50 J/A Trialen, jak i SC 250 J/A Trialen. W kwietniu roku 1943 mowa jest już jednak jeno o dedykowanych bombach SC 250 elaborowanych trialenem oraz o adaptacji do roli głębinowej zwykłych bomb SC 50, SD 70 i SC 250, a o trialenowych SC 50 nie ma ani słowa. Albo więc z wytwarzania głębinowej odmiany SC 50 w międzyczasie zrezygnowano, albo też w ogóle nie weszła ona do produkcji, a instrukcje drukowano w roku 1942 cokolwiek na wyrost.

Na czym modyfikacja taka - czy w ogóle taka bomba głębinowa - polegała? 

Zacznijmy od rzeczy najistotniejszej - zapalnika. W bombach głębinowych stosowano bowiem zapalnik ElAZ (38), który był specyficznym zapalnikiem przeznaczonym do użycia z bombami burzącymi wyposażonymi w pierścień balistyczny przeciwko statkom handlowym, zarówno z lotu nurkowego, jak i horyzontalnego. W przypadku tego ostatniego, zapalnik ładowany był przed zrzutem prądem o napięciu 150 V i przy nastawie na działanie natychmiastowe (oV) działał ze zwłoką 0,05 s, a w przypadku nastawy na ze zwłoką (mV) - ze zwłoką 0,2 s. Ponadto - i to interesuje nas tu najbardziej - gdy bomba nastawiona na działanie ze zwłoką zrzucona zostawała z wysokości powyżej 20 m (co było minimalną wysokością gwarantującą uzbrojenie się zapalnika, przekładającą się na czas lotu 2 s), ale poniżej 170 m, czyli spadała krócej niż 6-8 s, nie następowało jeszcze naładowanie kondensatora zapłonowego obwodu mV i zapalnik działał w dodatkowym trybie Vz (czyli Verzugszündart, opóźnionego zapłonu) skutkującym zwłoką 5 s. 

W przypadku bomby SC 50 i SD 70 zapalnik powodował wtedy w wodzie wybuch na głębokości 12-18 m, a w przypadku bomby SC 250 - ok. 19 m, lub, jak kto woli, 15-25 m. Bomb nie należało przy tym zrzucać z wysokości poniżej 50 m i przy prędkości powyżej 300 km/h, jako że przekroczenie tych wartości groziło zrykoszetowaniem bomby od powierzchni wody. No i - jak wspomnieliśmy - zrzut z wysokości powyżej 170 m powodował już włączenie w zapalniku zwłoki 0,2 s, wobec czego całkowity zakres użytecznych wysokości zrzutu bomby przeciwko zanurzonemu okrętowi podwodnemu zawierał się w przedziale 50-170 m (acz w połowie 1942 wspomniano, nie wiedzieć czemu, nawet 20 m - może sugerując się działaniem zapalnika).

Ale to jeszcze i nie wszystko - bo i same bomby podlegały zmianom. Dostarczane wszak były, także w tej wersji dedykowanej do roli głębinowej, jako zwykłe kompletne bomby, ale - przypadku poziomego podwieszenia bomby głębinowej pod samolotem demontowano z niej całkowicie usterzenie, pozostawiając jedynie sam korpus. Natomiast w przypadku pionowego podwieszania bomby (np. w samolocie He 111) oprócz przekręcenia ucha nośnego w gniazdo na wierzchołku bomby konieczne było jeszcze skrócenie usterzenia. Dla bomb SC 50 i SD 70, także głębinowych SC 50 J/A Trialen, całe usterzenie obciąć należało w odległości 80 mm od przedniej krawędzi stożka ogonowego, albo, inaczej mierząc, 330 mm od tylnej krawędzi usterzenia, tak, aby całkowita długość bomby wyniosła ok. 760 mm (wobec 1091 mm jej długości standardowej). 


 Jak zatem takie bomby głębinowe mogły w praktyce wyglądać? Tu uwaga jeneralna - z racji na praktycznie całkowity brak znanych mi materiałów ikonograficznych, wszystkie ich przedstawienia w tym wpisie są li tylko rekonstrukcjami opartymi o opisy tekstowe. Na powyższym rysunku widzimy zatem od góry -  standardową bombę SC 50 J/A, potem bombę głębinową na bazie SC 50 J/A w konfiguracji do podwieszenia poziomego, tj bez usterzenia, za to z pierścieniem balistycznym (o którego problemie będzie jeszcze mowa niżej), wreszcie bombę głębinową SC 50 J/A w wariancie do podwieszenia pionowego, a więc z obciętym usterzeniem. Zaznaczyć tu wszak trzeba, że różne wersje bomb SC 50 różniły się długością i kształtem tylnej części skorupy (normalnie ukrytej przed okiem ciekawskich pod stożkiem ogonowym) - więc np. nie zawsze wystawałaby ona spod przyciętego usterzenia.

Natomiast w roku 1943 w zwykłych bombach SC 250 adaptowanych do roli bomb głębinowych - usterzenie skrócić należało obcinając je ok. 120 mm od przedniej krawędzi stożka ogonowego, tak aby całkowita długość bomby wyniosła ok. 1127 mm (miast 1638 mm). Natomiast w dedykowanych bombach głębinowych SC 250 J/A Trialen (cięższych na skutek takiego wypełnienia o 15 kg w porównaniu do bomb standardowych) usterzenia skracane być miały o 450 mm - co skutkowało długością bomby wynoszącą ok. 1188 mm. I tu uwaga, typowe dla Niemców zamieszanie - otóż w końcu roku 1942 dla bomb głębinowych SC 250 J/A Trialen przewidziane było skrócenie usterzenia o 510 mm (a nie 450 mm jak w 1943) - co odpowiadało właśnie jego przycięciu 120 mm od początku stożka ogonowego, jak zalecano w 1943 dla bomb zwykłych. Jest bajzel? Jawohl, jest, można zdobywać lebensraum!


 Na rysunku powyższym widzimy na górze standardową bombę SC 250 J/A. Poniżej bomba głębinowa na bazie tejże SC 250 J/A, w wersji do zawieszenia poziomego i z pierścieniem balistycznym. Następnie - dwie wersje bomby głębinowej SC 250 J/A do zawieszenia pionowego - z usterzeniem skróconym o 510 mm i o 450 mm.  Tu znów uwaga generalna - różne wersje bomb SC 250 również różniły się konstrukcją, kształtem i wymiarami butelkowatej tylnej części skorupy, a także sposobem montażu na niej usterzenia - np. za pomocą jednego, a nie dwóch, rzędów śrub - więc ta akurat część mogła wyglądać różnie. Tu też nasunąć się może niejakie podejrzenie. że w przypadku bomb głębinowych SC 250 J/A Trialen skracanie usterzenia o 450 mm, a nie 510 mm, wynikać mogło właśnie z konstrukcji tylnej części bomby (jak widać na ilustracji, nie ma wtedy problemu z tylnym rzędem śrub), acz z kolei dla zwykłych SC 250 J/A przecież teoretycznie nadal obowiązywało 510 mm. Nie należy próbować zrozumieć.

Wszelakie takie zmiany czy demontaż usterzenia nie miały w każdym razie wpływu na balistykę bomby przy zrzutach poniżej 180-200 m (odpowiednio dla SC 250 i SC 50). Narożniki obciętego usterzenia wymagały jeno zaokrąglenia, aby uniknąć uszkodzenia wyrzutnika; a w przypadku obcinania usterzenia palnikiem - czynić to należało po jego zdemontowaniu z korpusu bomby.

Jak logika by wskazywała, i jak widać na bodaj jedynym zdjęciu, które udało mi się znaleźć, a o czym zgodnie milczą znane mi instrukcje, bomby w roli głębinowej wyposażano przynajmniej czasami także w dokręcane pierścienie balistyczne, zmniejszające ryzyko ich rykoszetowania - choć może nie było to obligatoryjne. Tym niemniej, z racji na brak - póki co - jakiejkolwiek szerszej dokumentacji ikonograficznej czy źródeł pisanych kwestię tę pozostawić musimy sobie jako otwartą.

Jeśli chodzi o większe podrobności (he he), a konkretnie naszą ulubioną kwestię oznaczeń - dedykowane bomby głębinowe elaborowane były, jak wspomniano, trialenem 106 -  czyli mieszaniną w składzie 25% heksogenu, 50% trotylu i 25% aluminium, wobec czego niosły na części głowicowej kod materiału wybuchowego 106, ponadto opisane były odpowiednio, jak to bomby, kolorem czarnym, dla bomby SC 50 - JA Trialen, czcionką wysokości 40/25 mm w odległości 425 mm od wierzchołka bomby czy też dla bomby SC 250 - C 250 JA Trialen, czcionką wysokości 40/25 mm, ok. 670 mm od wierzchołka. Na bokach korpusu naniesione były dodatkowo czarne napisy Nur als Wasserbombe verwenden! (Używać tylko jako bombę głębinową!) wysokości 15 mm w przypadku SC 50 i 20 mm w przypadku SC 250. I co ciekawe - bomba głębinowa SC 250 JA Trialen oznaczona była na stożku ogonowym czterema wzdłużnymi żółtymi pasam, jak zwykła SC 250 - a w przeciwieństwie do elaborowanych trialenem bomb przeznaczonych do atakowania celów nawodnych, ozdobionych żółtymi statkami. Dodatkowo na usterzeniu nanoszone były kreski oznaczające miejsce jego obcięcia - a zatem 330 mm od tyłu na bombie SC 50 i o 450 mm od tyłu na bombie SC 250, a także odpowiednia instrukcja, w przypadku SC 250 o treści: Leitwerke bei Horizontalaufhӓngung abschrauben, bei Vertikalaufhӓngung um 450 mm kürzen (Usterzenia odkręcić przy podwieszaniu poziomym, przy podwieszaniu pionowym skrócić o 450 mm).

Spróbujmy zatem, na bazie takiej teoretycznej wiedzy i z braku - póki co - dokumentacji graficznej, zrekonstruować prawdopodobny wygląd oznaczeń bomb głębinowych.

Na rysunku górnym widzimy powyżej standardową bombę SC 50 J/A w malowaniu z lat 1942/43 - jako porównanie. Widzimy zatem, od dziobu jadąc, kod materiału wybuchowego 14 (trotyl) wysokości 40 mm, oznaczenie zapalnika ElAZ (25) - czcionka wysokości 32 mm w kółku o średnicy zewnętrznej 60 mm i grubości linii 5 mm, oznaczenie typu bomby JA czcionką wysokości 40/25 mm i oznaczenie klasy jakościowej bomby I wysokości 80 mm. No i na stożku ogonowym - żółty pas szerokości 40 mm oznaczający bombę burzącą typu SC. Przerobiona na bombę głębinową różniłaby się zapewne zmianą oznaczenia zapalnika na (38), demontażem lub obcięciem usterzenia i ewentualnym montażem pierścienia balistycznego na dziobie.

Poniżej - dedykowana bomba głębinowa SC 50 J/A Trialen, ze wspomnianym wcześniej zastrzeżeniem do jej istnienia w ogóle, przedstawiona w konfiguracji do zawieszenia poziomego, bez usterzenia, a z pierścieniem balistycznym. A zatem analogicznie - kod materiału wybuchowego 106, oznaczenie zapalnika ElAZ (38), typ bomby JA Trialen i klasa jakościowa bomby I. Na boku korpusu napis Nur als Wasserbombe verwenden! wysokości 15 mm.

Teraz widzimy z kolei próbę rekonstrukcji oznaczeń bomby głębinowej SC 250. Na początek - klasyczna SC 250 J/A, prezentująca od dziobu, kod materiału wybuchowego 14 wysokości 40 mm, oznaczenie zapalnika ElAZ (25) - czcionka wysokości 32 mm w kółku o średnicy zewnętrznej 60 mm i grubości linii 5 mm, oznaczenie typu bomby C 250 JA czcionką wysokości 40/25 mm i oznaczenie klasy jakościowej bomby I wysokości 80 mm, no i żółty pas na stożku ogonowym. Modyfikacja jej do roli bomby głębinowej pociągnęłaby niechybnie zmiany analogiczne jak dla SC 50. 

Poniżej - bomba głębinowa SC 250 J/A Trialen, pokazana tym razem w konfiguracji do zawieszenia pionowego, z usterzeniem skróconym o 450 mm i znów z ewentualnym pierścieniem balistycznym. A zatem analogicznie - kod materiału wybuchowego 106, oznaczenie zapalnika ElAZ (38), typ bomby C 250 JA Trialen, klasa jakościowa bomby I, a na usterzeniu - resztka żółtego pasa. Na boku korpusu znów napis Nur als Wasserbombe verwenden!, acz tym razem wysokości 20 mm.

Na koniec wspomnieć jeszcze wypada, że zwalczanie zanurzonych okrętów podwodnych za pomocą konwencjonalnych bomb burzących nie było tu żadnym novum, tajną bronią, ani też przebłyskiem osobliwego germańskiego geniuszu. Już bowiem wydany w 1940 roku radziecki podręcznik Taktyka lotnictwa w swej tabeli o cokolwiek rozwlekłym tytule Tablica działania rażącego bomb lotniczych (wg danych zagranicznych) przewiduje w poświęconej okrętom podwodnym rubryce ich atakowanie za pomocą bomb burzących o wagomiarze 100 kg, które - wg tabeli - miałyby w tym wypadku promień skutecznego rażenia wynoszący 4 m i zdolne byłyby topić okręty podwodne na głębokości 50-75 m. Ciekawe jeno, z jakiego kraju pochodziły w tym przypadku te "dane zagraniczne" - w przypisie do tabeli podane są jako źródła dwie pozycje radzieckie oraz Revue de l’Armée de l’air z lat 1936-38 - może zatem to ustalenia francuskie. Niemcy, w każdym razie, stukilogramowymi bombami w tym okresie nie dysponowali (choć wcześniej mieli choćby takie PuWy).

Powiązane wpisy:

Część 1: Oznaczenia kolorystyczne bomb Luftwaffe.

Część 2: Szczegóły oznaczeń bomb niemieckich.

Część 3: Oznaczenia betonowych bomb odłamkowych SBe.

Część 4: Oznaczenia nanoszone na spodnich stronach bomb.

piątek, 16 kwietnia 2021

Dla mnie bomba - betonowy przypadek szczególny

 czyli

Świat stanął na głowie

Gdy już zda się człekowi naiwnemu, że zaczyna ogarniać rozumem ogólne reguły rządzące formalnymi aspektami niemieckiej techniki wojskowej, dajmy na to choćby znakowaniem niemieckich bomb, a nawet zauważać w nich pewne ogólne niezmienne zasady, zderza się nagle nieszczęśnik z ową duszą germańską - niepokorną, artystyczną, ulotną i frywolną. Na przykład zauważa człowiek nagle i ku swemu zaskoczeniu, że, z powodów znanych najwyraźniej jedynie najbardziej zażartym czytelnikom Mitu dwudziestego wieku, oznaczenia i opisy na betonowych bombach odłamkowych SBe 50, przynajmniej, jak się zdaje w okresie 1939-1940, nanoszone były do góry nogami, dokładnie odwrotnie niż na wszystkich innych bombach - tak, że czytać je należało patrząc od tyłu bomby, a nie, jak normalnie, od przodu.

Znaczy się, na czym? - zapyta zaskoczony czytelnik. - Że na bombach betonowych?! Ano betonowych, wszak były i takie...

Bomby betonowe traktowane były, jak już wspominaliśmy w części pierwszej, jako bomby o działaniu czysto odłamkowym. Charakteryzowały się osobliwą konstrukcją, z grubościennym betonowym korpusem z wtopionymi metalowymi odłamkami. Z racji na taką budowę oraz swój odłamkowy charakter bomby betonowe nie mogły być zrzucane z małej wysokości, co skutkowałoby rozbiciem się bomby przed zadziałaniem zapalnika, ustawianego w takim wypadku ze zwłoką. Można je było natomiast zrzucać z większych wysokości (promień strefy zagrożenia odłamkami SBe 50 wynosił 300 m), także z lotu nurkowego, a zapalnik uderzeniowy (w tym przypadku ElAZ (15), a później ElAZ (55)) - jak to zresztą najlepiej w bombie odłamkowej - nastawiony być musiał na działanie natychmiastowe. 

Doświadczenia pierwszych kampanii wojennych wykazały dobrą skuteczność bomb SBe 50 przeciwko celom żywym i małej odporności celom martwym (np. samolotom czy samochodom) oraz dobre przy tym działanie zapalające - bomba dawała więcej odłamków niż SD 50 (osiągając 1 odłamek na metr kwadratowy w odległości 40 m), acz w miękkim piasku czy śniegu jej działanie było zredukowane. Produkcję bomb betonowych SBe 50 (których powstało w międzyczasie sześć wersji - A I, A II, C I, C II, D i E) zakończono w każdym razie z takich czy innych przyczyn najpóźniej w roku 1942, używając ich do wyczerpania zapasów - czyli w praktyce do samego końca wojny, bo - jak wynika z wykazu stanów amunicji Luftwaffe - jeszcze na przełomie lat 1944/45 SBe 50 używane były na skalę niewiele mnieszą niż SC 50 (też już wówczas nieprodukowana, w przeciwieństwie do SD 70 i SD 50).

Spójrzmy zatem na taki oto konkretny casus 'odwrotnej' bomby SBe 50 - co warto nadmienić, oba pokazane poniżej egzemplarze uwiecznione zostały na jednym zdjęciu pokazującym uzbrajanie He 111. Po raz kolejny widzimy więc, że używane jednocześnie bomby wcale nie musiały prezentować dokładnie tego samego wariantu oznakowania.

Na górze - bomba SBe 50 A I. W oczy od razu rzuca się wyjątkowy kolor, standardowo dla bomb betonowych, jako czysto odłamkowych - jednolicie zielony (podobnież RAL 6028, acz wiedza to nie z oryginalnych źródeł z epoki). No i oznaczenia, patrząc od dzioba - kod materiału wybuchowego 110 (Ammonal D) wysokości ok. 50 mm. Za gniazdem zapalnika - oznaczenie 55 jego typu (ElAZ (55)), acz naprawdę mikroskopijnego rozmiaru - zewnętrzna średnica kółka ma tylko około 38 mm (a, jak pamiętamy, zwykle miała 60 czy ~86 mm). Dalej - oznaczenie typu bomby w postaci skróconej do SBe A I, wysokości ok. 30 mm. Co warto zauważyć, po obu jego naniesione są na bombie jeszcze dodatkowe oznaczenia, niestety póki co nieczytelne z racji na jakość dostępnych zdjęć - od strony ucha nośnego coś dwuznakowego (zapewne LF), zaś od tyłu jakieś kolejne dość rozwlekłe opisy, tutaj w dwóch linijkach, ale zależnie od wersji, czy nawet egzemplarza bomby, ich liczba waha się od jednej do nawet trzech wierszy.

Poniżej - bomba SBe 50 C II w analogicznym schemacie oznakowania, acz bynajmniej nie identycznym. A więc znów, na dziobie kod materiału wybuchowego 110, acz tym razem wyraźnie mniejszy, zda się standardowe 40 mm wysokości, dalej podobnie mikre jak poprzednio oznaczenie 55 zapalnika ElAZ (55), ok. 38 mm średnicy, i wreszcie skrócone oznaczenie typu bomby wysokości ok. 30 mm, ale naniesione tu w dość rozstrzelonej postaci - S B e C II. I ponownie po jego obu stronach - dodatkowe opisy, tu z ledwo jedną dodatkową linijką z tyłu.

Co zaznaczyć trzeba, wg standardów połowy roku 1942 bomby SBe 50 posiadać miały - poza wciąż zielonym kolorem - oznakowanie zupełnie nieodbiegające od znanych nam dobrze reguł - tj. opisy czytane z kierunku dziobu i oznaczenie bomby wysokości 40 mm zlokalizowane tuż za uchem nośnym, acz jeszcze bardziej skróconego zapisu, pozbawione litery C - czyli w postaci, pozostańmy przy naszych dwóch powyższych przykładach, BeA I czy BeC II.

Napomknąć można jeszcze, że zastosowanie amonalu w charakterze materiału wybuchowego, a więc środka jednak dość słabego, miało zapewne na celu zapobieżenie nadmiernemu rozdrobnieniu betonowej skorupy bomby.

Na koniec nie sposób powstrzymać się od obserwacji, że takie akurat opisywanie bomb jak w przypadku SBe 50 skądinąd powinno być raczej regułą, a nie wyjątkiem - skoro bowiem bomby podwieszane pionowo (jak w He 111, Ju 52 czy Ju 86) wisiały dziobem w górę, to wszystkie napisy umieszczone na nich w tradycyjnej orientacji znajdowały się wtedy w pozycji do góry nogami; natomiast w przypadku SBe 50 - w prawidłowym położeniu. Dlaczego więc przy nanoszeniu oznaczeń z uporem uważano, że dołem bomby jest dziób, a nie usterzenie? Znowu ta osobliwa germańska logika, ech...

Powiązane wpisy:

Część 1: Oznaczenia kolorystyczne bomb Luftwaffe.

Część 2: Szczegóły oznaczeń bomb niemieckich.

Część 4: Oznaczenia nanoszone na spodnich stronach bomb.

Niemieckie bomby do zwalczania okrętów podwodnych - budowa i oznakowanie.

czwartek, 7 stycznia 2021

Dla mnie bomba po raz wtóry!

czyli

Szczegóły i niuanse 

Lat temu kilka popełnionym został wpis poświęcony kolorystyce drugowojennych niemieckich bomb lotniczych (w osiągnięcia celu maksymalnej wiarygodności oparty w warstwie merytorycznej, o ile nie zaznaczono inaczej, wyłącznie na oficjalnych niemieckich instrukcjach z czasu wojny). Temat to wszakże nader obszerny i zajmujący - i wobec skrótowego wówczas ujęcia warty pogłębienia i rozszerzenia, w celu ukazania jego złożoności, jak i podrobniejszych szczegółów, których wtedy zabrakło.

Część  pierwsza skupiała się bowiem praktycznie tylko na kolorystyce oznaczeń barwnych poszczególnych typów bomb Luftwaffe z czasu drugiej wojny światowej - ze szczególnym uwzględnieniem standardowych malowań z okresu 1941-1945. Acz, co i zasygnalizowanym tam zostało, oznaczenia te nie zawsze wyglądały tak samo i - na poziomie mej skromnej obecnej wiedzy - wyróżnić można ich cztery zasadnicze warianty.

Spójrzmy więc zatem raz jeszcze, na przykładzie bomby SC 250 JA w malowaniu do klimatu normalnego, na zmiany kolorystyki bomb Luftwaffe na przestrzeni lat wojny.

Na samym górze widzimy bombę w jednolitym szarym malowaniu RAL 7021, obowiązującym do roku 1939, nie posiadającą żadnych barwnych wyróżników typu.

Poniżej bomba w malowaniu także RAL 7021, ale z żółtym (RAL 1006) stożkiem ogonowym, oznaczającym bombę burzącą (SC). Wprowadzone to malowanie zostało najprawdopodobniej w końcu 1939 roku, w każdym razie już po kampanii wrześniowej - najstarszy, póki co, znany mi rysunek bomby z tego rodzaju oznaczeniem pochodzi z 22 listopada 1939, a obowiązywało ono najwyraźniej aż do wiosny 1941. W każdym razie nie za długo, bo bomby tak malowane są na zdjęciach stosunkowo nieliczne. Bomby odłamkowe (SD) miały w tym schemacie stożki czerwone (RAL 3000 względnie 7 RAL 840 B2), ponadto malowane były najwyraźniej nie na ciemnoszaro, ale w kolorze feldgrau - 3 RAL 840 B2. Na marginesie - kolor ten stosowano też najwyraźniej dla bomb dymnych. Bomby przeciwpancerne (PC) miały z kolei stożki niebieskie. Warto przy tym zauważyć, że po wejściu w życie tych regulacji stare,  nie posiadające jeszcze oznaczeń kolorystycznych bomby najwyraźniej malowano wg nowego schematu w jednostkach czy Munach - na zdjęciach niejednokrotnie dopatrzeć się można bomb z wyjątkowo niestarannie naniesionym na stożki ogonowe kolorem, choćby wchodzącym swobodnymi mazami na stateczniki - na pewno nie było to malowanie fabryczne. Od schematu wyłamywała się cokolwiek wspomniana w części pierwszej bomba SD 1700, klasyfikowana jako przeciwpancerno-burząca i posiadająca w tej wersji malowania stożek ogonowy wprawdzie cały żółty, ale z wzdłużnym niebieskim paskiem pomiędzy każdą z par stateczników. Natomiast przeciwpancerne bomby rakietowe PC 500 RS, PC 1000 RS i PC 1800 RS miały malowane na niebiesko jedynie cztery pola pomiędzy parami krótszych z dwunastu stateczników (czyli, na godzinach 12, 3, 6 i 9)... Acz z kolei, żeby za prosto nie było, zaznaczyć trzeba, że przynajmniej udokumentowane zdjęciami PC 500 RS obok takiegoż schematu oznakowania mają też czasami niebieskie wszystkie pola pomiędzy statecznikami. Sylwetki SD 1700 i PC 1000 RS w malowaniu tego okresu pokazane są niżej.

Na trzecim rysunku - bomba w kolorze nadal szarym RAL 7021, ale z oznaczeniem barwnym zredukowanym do wzdłużnych pasów na sekcji ogonowej, co nastąpiło, jak się wydaje, w końcu roku 1940 lub - co bardziej prawdopodobne - wczesną wiosną 1941. Najmocniejszą w każdym razie przesłanką na temat okresu wprowadzenia pasów, na którą natrafiłem, jest zdjęcie czterech bomb SC, z których jedna ozdobiona jest okolicznościowym napisem "Ostergruesse 1941" (a Wielkanoc w 1941 roku wypadała 13-14 kwietnia) - dwie z nich mają malowane na żółto całe stożki ogonowe, jedna zaś ma już pasy; wychodziłoby zatem, że kwiecień 1941 był okresem przejściowym pomiędzy obydwoma postaciami oznaczeń. Obowiązywało ono malowanie do końca lipca 1942. Bomby odłamkowe (SD) ponownie malowano w tym schemacie na kolor feldgrau 3 RAL 840 B2 (czemu podobnież odpowiada późniejszy RAL 6006), acz, póki co, głowy nie dam czy zawsze.

I wreszcie na końcu - bomba w kolorze szarobeżowym RAL 7027, z takim samym oznaczeniem w postaci wzdłużnych pasów - a więc malowanie obowiązujące na wszystkich frontach od 1 sierpnia 1942 do końca wojny.

 
Bomby dla regionów tropikalnych przed sierpniem 1942 malowane były, jak pamiętamy z części pierwszej, początkowo na srebrno, a potem na błękitno - z analogicznym dla klimatu normalnego oznakowaniem. Co ciekawe, jak ze zdjęć się wydaje, głównie dużego wagomiaru bomby, ale nie tylko, i na terenie europejskim pojawiają się już w tym okresie w kolorze jasnym - ale czy wynikało to z chęci ich malowania kamuflażowego (jako przenoszonych na podwieszeniach zewnętrznych), czy też z utylizowania, choćby na froncie wschodnim, bomb przeznaczonych pierwotnie na śródziemnomorski TDW - tego, póki co, nie wiem, a znane mi instrukcje na ten temat milczą.

No dobrze, malowanie malowaniem, nudne to się robi. Ale na bomby nanoszono przecież wiele innych oznaczeń i opisów, których znaczenie i wariacje też warto prześledzić. Spójrzmy zatem - na przykładzie bomby SC 50 J/A -  na szczegóły oznakowania i malowania bomb z roku 1942. W malowaniu szarym RAL 7021, stosowanym dla bomb do klimatu normalnego do końca lipca 1942:

Oraz w malowaniu beżowym RAL 7027, obowiązującym dla wszystkich bomb od 1 sierpnia1942:


A zatem, jadąc od dziobu mamy:
  • czarny dziób długości 50 mm - stosunkowo rzadko spotykane oznaczenie i raczej na wcześniejszym etapie wojny, oznaczające bombę posiadającą w odlewanym materiale wybuchowym, którym była elaborowana, wzdłużnie umieszczony dodatkowy detonator z kostek prasowanego trotylu, mający zapewnić dobre rozprzestrzenienie się detonacji po długim okresie składowania bomby;
  • czarną liczbę 14 wysokości 40 mm - kod materiału wybuchowego, którym elaborowana była bomba, tutaj Fp 02 czyli trotyl (por. niżej);
  • liczbę 25 wysokości 32 mm w kółku średnicy 60 mm, białą w przypadku bomb szarych, czarną w przypadku beżowych - typ zamontowanego zapalnika, tutaj ElAZ (25);
  • litery JA wysokości 40/25 mm - typ bomby, w tym przypadku skrótowo potraktowane SC 50 J/A, acz w wielu przypadkach, zwłaszcza większych bomb, nanoszono pełne oznaczenia;
  • rzymską cyfrę I wysokości 80 mm (nanoszoną po dwóch stronach bomby) - klasę jakościową bomby, oznaczającą wytrzymałość skorupy uwarunkowaną  technologią produkcji - jednolitością wykonania (I - jednoczęściowe, por. niżej);
  • no i na końcu żółte pasy szerokości 40 mm umieszczone na stożku ogonowym pomiędzy brzechwami, oznaczające tu bombę burzącą kategorii SC - no ale to już wiemy... 
Powyższe wymiary oznaczeń miały - teoretycznie - zastosowanie także w przypadku bomb większych wagomiarów, za wyjątkiem oznaczenia typu bomby, które np. w przypadku bomby SC 500 miało już wysokość 64 mm, SC 1800 - 80 mm (miast 40/25 mm). Spójrzmy zatem na taki przykład:

Pokazana została tu bomba typu SC 1800, w beżowym malowaniu RAL 7027 i ze standardowym oznakowaniem. Oprócz umieszczonych na stożku ogonowym żóltych pasów RAL 1006 szerokości w tym przypadku 60 mm, na korpusie umieszczone są, patrząc od dziobu: kod materiału wybuchowego 14 (wysokości 40 mm, po dwóch stronach korpusu), oznaczenie typu zapalnika (25)D (czyli ElAZ (25) D, koło średnicy 60 mm, czcionka wysokości 32 mm) oraz opis typu bomby SC 1800 (wysokości 80 mm, po obu stronach korpusu).

Teraz, dla bezpośredniego porównania przyjrzyjmy się analogicznie oznaczonej odmianie tej bomby elaborowanej trialenem. A więc na dziobie mamy kod materiału wybuchowego, tym razem 105 (Trialen 105, cyfry wysokości 40 mm po obu stronach korpusu), pasy na stożku ogonowym zastąpione właściwymi dla bomb elaborowanych trialenem żółtymi (RAL 1006) sylwetkami statków (tu długości 800 mm i wysokości 200 mm), a na bokach korpusu znalazł się czarny napis Nur gegen Handelsschiffe (Tylko przeciwko statkom handlowym). Warto zwrócić uwagę na ciekawie asymetryczne naniesienie napisu SC 1800 Trialen (wysokości 80 mm) - malowanego ponownie po obu stronach bomby.

Jak się jednak okazuje, powyższy schemat oznaczeń, właściwy dla - mniej więcej - połowy wojny, nie zawsze tak wyglądał. I nie chodzi już nawet o wspomniane na wstępie barwne oznaczanie typu bomby, którego najpierw nie było w ogóle, potem malowano na odpowiedni kolor całe stożki ogonowe, by wreszcie ograniczyć kolor do jedynie wzdłużnych pasów. Okazuje się bowiem, że i pozostałe oznaczenia - choćby typu zapalnika czy typu bomby - różniły się w różnych okresach i lokalizacją, i kolorem.

Na początek ciekawa wariacja oznaczeń, na przykładzie bomby SC 50 J w postaci, w jakiej używana była przez Luftwaffe w Polsce we wrześniu 1939.


Bomba tej wersji produkowana była tylko w latach 1937-1938 (potem przemianowana została na SC 50 JB), co pozwala nam dość precyzyjnie określić okres wykonania tej wersji znakowania. Widzimy więc ciemnoszarą bombę bez jakichkolwiek barwnych oznaczeń kategorii, z naniesionymi tylko na czarno, od lewej - kod materiału wybuchowego (14), wersja bomby (J, wysokość litery ok. 60 mm) oraz - naniesiony na czarno, a nie na biało, jak w 1942! - typ zamontowanego zapalnika (15 czyli ElAZ (15), średnica koła ok. 86 mm, cyfry ok. 38 mm; był to stary typ zapalnika zastąpiony następnie przez ElAZ (25)). Co warto zauważyć, oznaczenie zapalnika znalazło się w tylnej części bomby, a nie w pobliżu jego gniazda. Nie ma natomiast oznaczenia klasy jakościowej (które nie było tu, poniekąd, potrzebne - por. niżej). Jako że wygląd tej bomby zrekonstruowany jest na podstawie zdjęcia, wielkości oznaczeń podać można jedynie w przybliżeniu, natomiast nadmienić wypada, że zarówno rozmieszczenie poszczególnych elementów, jak i średnica koła w oznaczeniu zapalnika, wydają się podlegać na różnych bombach tej partii niejakim wariacjom - a co lepsze, występują też znakowane wg tego samego schematu bomby z oznaczeniem wersji A3, które ma już jednak tylko wysokość jakichś 40-45 mm. Warto też zwrócić uwagę, że bomba ta przeznaczona jest do zawieszenia pionowego, z uchem nośnym wkręconym na wierzchołku dzioba. W oczy rzuca się też położenie stateczników, które zlokalizowane są w płaszczyznach pionowej i poziomej, a nie przekręcone o 45 stopni, jak można by oczekiwać - tym niemniej w przypadku bomb 50 kg stosowano takie rozwiązanie także przy bombach podwieszanych poziomo.

Ale, żeby nie było za prosto, spójrzmy teraz na inny przykład tejże samej SC 50 J z tegoż września 1939.
 

Czyli znowu, bomba w zwykłym malowaniu szarym RAL 7021, ale oznakowanie jest już nieco bardziej interesujące. Przede wszystkim - brak jest na korpusie kodu materiału wybuchowego. Za uchem nośnym widzimy standardowo czarne oznaczenie typu bomby J, acz wysokości ledwo 40 mm (patrz waga o wersji A3 powyżej), dalej zaś takoż czarne oznaczenie typu zapalnika 15 (ElAZ (15)), cyframi wysokości 40 mm w kółku o średnicy ok 86 mm, naniesione dość nonszalancko, żeby nie rzec krzywo. Zwrócić natomiast uwagę należy na zdecydowanie niezwykłą, fikuśną szeryfową czcionkę, trącąca nieco nawet gotykiem, użytą zarówno do oznaczenia typu bomby, jak i zapalnika.
 
Teraz z kolei przejdźmy do okresu nieco późniejszego.


Widzimy tutaj bombę SC 50 B z wczesnym oznakowaniem barwnym w postaci żółtego stożka ogonowego, czyli rok mniej więcej 1940. Poza tym, bomba malowana jest standardowo na szaro, z czarnym dziobem (oznaczającym, jak już wiemy, wzdłużną wkładkę z kostek prasowanego trotylu), dalej następuje kod materiału wybuchowego 14 (trotyl), ponownie czarne, mimo ciemnoszarego koloru bomby, oznaczenie typu zapalnika 15 (ElAZ (15)) w kółku o średnicy ok. 86 mm, tym razem umieszczone z boku, koło jego gniazda, co we wcześniejszym okresie wojny było rozwiązaniem wręcz standardowym, wreszcie na końcu niewielką literę B (wysokości 40 mm) oznaczającą wersję bomby.

Z podobnego czasu przeanalizować też możemy dwa niezwykle interesujące przypadki swego rodzaju malowań przejściowych:

Co nadmienić trzeba, obie bomby pokazane na powyższym rysunku uwiecznione zostały obok siebie na jednym zdjęciu - co zarazem pokazuje, jak różne warianty oznakowań można napotkać w tym samym momencie, a sądząc z żółtych stożków ogonowych jest to mniej więcej rok 1940, może początek 1941.

A więc - u góry bomba SC 50 B, produkowana do roku 1936, a zatem nosząca w zasadzie wczesny wariant oznakowania, znany nam w zasadzie z pokazanej powyżej SC 50 J z roku 1939, acz różny od omówionej przed chwilą innej SC 50 B (czyżby więc przemalowanej?). Kolor standardowo szary, RAL 7021. A dalej - czarny dziób długości 50 mm (dodatkowy detonator), czarne oznaczenie materiału wybuchowego 14 (niezmiennie trotyl) wysokości 40 mm, a następnie oznaczenie typu bomby SC 50 B, acz tym razem naniesione - niespodzianka! - na biało czcionką wysokości ok. 55 mm, no i wreszcie czarne oznaczenie typu zapalnika 15 (elAZ (15)), zwykłych dla wczesnego okresu rozmiarów, w kółku średnicy ok. 86 mm. Stożek ogonowy pomalowany został na żółto, wyraźnie wtórnie, pędzlem i w sposób niestaranny (co wspomniano wcześniej), zamazując stateczniki. Ale, co ciekawe, na korpusie bomby naniesiona została z tyłu także jej klasa jakościowa III - tradycyjnie wysokości 80 mm, acz - z racji na tylne umieszczenie oznaczenia zapalnika, musiała zostać, najwyraźniej z braku miejsca, przesunięta na bok.

Poniżej - bomba SC 50 J/B, takoż w kolorze szarym RAL 7021 i w cokolwiek już bardziej standardowym zestawie oznakowania. Stożek ogonowy, co od razu rzuca się w oczy, zamalowany jest ad hoc żółtą farbą, równie niestarannie co na poprzednim przykładzie. A ponadto - od przodu czarny kod materiału wybuchowego 14 (tu uwaga - na oryginalnym zdjęciu dziób jest częściowo zasłonięty i kod jest niewidoczny, ale zakładam, że być tu musiał), dalej czarne oznaczenie zapalnika 15 (ElAZ (15)), umieszczone wprawdzie już na nową modłę, przed gniazdem zapalnika, ale jeszcze w starych rozmiarach - kółko średnicy ok. 86 mm, za to z nieproporcjonalnie dużymi cyframi - ok. 50 mm. Dalej czarne oznaczenie typu bomby JB zwykłej wielkości 40/25 mm i znajdujące się wreszcie na swoim miejscu oznaczenie klasy jakościowej II - wysokości 80 mm. Acz, uwaga, tym razem namalowane w jasnym kolorze! Jakim, oto jest pytanie - na czarno-białym zdjęciu posiada wprawdzie jasność taką samą jak żółty stożek ogonowy, acz równie dobrze mógłby to przecież być słabo kryjący kolor biały; pokazane są zatem na rysunku obie możliwości.

I wreszcie, skoro temat był wspomnianym, a i SC 50 są w naszej opowieści mocno nadreprezentowane, bomba w odmianie tropikalnej.

Na rysunku pokazana jest tym razem SC 50 J/B w konfiguracji do zawieszenie pionowego, w tropikalnym malowaniu i oznakowaniu mniej więcej z pierwszej połowy roku 1942, a zatem błękitna (bomba produkcji po lipcu 1942 byłaby, jak wiemy, taka sama, ale beżowa). Znakowanie zgodne jest ze schematem omówionym na wstępie - kod materiału wybuchowego 13 (amatol) wysokości 40 mm, oznaczenie zapalnika ElAZ (25) (kółko średnicy 60 mm, cyfry wysokości 32 mm), typ bomby skrócony do postaci JB (litery wysokości 40/25 mm), bardzo nonszalancko naniesione oznaczenie klasy jakościowej II (wysokości 80 mm), no i na końcu wreszcie coś nowego! - Tp, oznaczenie bomby w wersji tropikalnej, wysokości 40 mm. Na stożku ogonowym, już tradycyjnie, żółte pasy szerokości 40 mm, zieeew. Żeby było śmieszniej - uwieczniona ona bomba została bynajmniej nie w tropiku, a na przedmościu kubańskim. A zatem można i tak (i zarazem jest to interesujący przyczynek do wcześniejszych gdybań o występowaniu bomb w malowaniu tropikalnym w Europie).

Teraz spójrzmy wyrywkowo, niestety, na niuanse oznaczeń bomb odłamkowo-burzących SD 50, mając zarazem porównanie oznaczenia kolorystycznego w postaci barwnego stożka ogonowego i wzdłużnych pasów.

Na górnym rysunku bomba typu SD 50 w wariancie z odlewaną sekcją ogonową, tym razem w kolorze feldgrau czyli 3 RAL 840 B2 (który, jak się wydaje, mógł być standardowym kolorem bomb SD przed wprowadzeniem malowania beżowego), ponownie z barwnym, jak przystało na bombę klasy SD - czerwonym, stożkiem ogonowym (czyli, oględnie rzecz ujmując, jak to na chwilę obecną mi wychodzi, rok 1940) i znów czarnym na ciemnej bombie oznaczeniem typu zapalnika 15 (ElAZ (15)) w kółku o średnicy ok. 86 mm naniesionym na boku bomby. Oznaczenie typu bomby czy kod materiału wybuchowego są, w tym przypadku, niestety, niewidoczne. 

Poniżej - bomba SD 50 Pr, tym razem z blaszaną sekcją ogonową, także feldgrau z fabrycznym czerwonym oznaczeniem barwnym klasy SD zredukowanym już do wzdłużnych pasów - a więc zapewne lata 1941-42 (ten wariant kolorystyki bomb SD 50 i SD 250, feldgrau z czerwonymi pasami, jest w każdym razie potwierdzony oficjalnymi rysunkami z epoki; pytanie, czy wzorem SC występowały także w wersji ciemnoszarej?). Uwagę zwraca sposób malowania pasów, doprowadzonych aż do wierzchołka stożka ogonowego (a nie kończących się prostopadle), oraz sposób oznaczenia wersji - DPr (czyli SD 50 Pr). Niekompletna bomba nie posiadała naniesionego oznaczenia zapalnika ani materiału wybuchowego - ale właśnie tak, w każdym razie, wyglądały bomby opuszczające fabrykę przed elaboracją.

Pora w końcu na coś większego, dwa przykłady wczesnych malowań bomby SC 250 J, zatem w kolorze szarym RAL 7021.

U góry - bomba z września roku 1939, co ciekawe przystosowana do zawieszenia pionowego w samolocie He 111, czyli z uchem nośnym wkręconym w wierzchołek. Oznakowanie - skromne. Od przodu patrząc - czarny kod materiału wybuchowego 14 (Fp 02, trotyl) wysokości ok. 50 mm, dalej skrócone do jednej litery oznaczenie wersji bomby J wysokości 60 mm i wreszcie oznaczenie zapalnika ElAZ (15) w kółku o średnicy ok. 86 mm.

Poniżej - bomba w wersji przeznaczonej do zrzutu z lotu nurkowego z samolotu Ju 87, z założoną obejmą z czopami do widelca wyrzutnika. Tym razem - z żółtym stożkiem ogonowym, a więc zapewne rok 1940 - może kampania francuska? I znów, od dziobu patrząc - kod materiału wybuchowego 13 (Fp 60/40, amatol 60/40) wysokości 40 mm, w końcu obecne oznaczenie klasy jakościowej bomby I - wysokie na 80 mm, a dalej już normalnie - typ bomby J (60 mm) i typ zapalnika ElAZ (25), znów w kółku o średnicy ok. 86 mm, acz numer podany jest nieproporcjonalnie malutką czcionką, zaledwie 20 mm.

Wreszcie, na przykładzie jeszcze większej bomby SC 500 spójrzmy na zderzenie niemieckiej teorii praktycznej i praktyki teoretycznej:

Na górze pokazana jest bomba SC 500 L w podręcznikowym malowaniu pierwszej połowy roku 1942 - a więc w kolorze szarym RAL 7021. Oznakowanie jest w pełni analogiczne do schematu przedstawionego na wstępie na przykładzie bomby SC 50 J/A. A zatem, patrząc od dzioba - czarne oznaczenie materiału wybuchowego 13 wysokości 40 mm (amatol), białe oznaczenie 25 typu zapalnika (ElAZ (25)) - cyfry wysokości 32 mm w kółku o zewnętrznej średnicy 60 mm i grubości linii 5 mm, oznaczenie typu bomby skrócone do postaci C 250 L wysokości tym razem 64 mm i wreszcie klasa jakościowa bomby I - wysokości tradycyjnie 80 mm. Na stożku ogonowym - żółty pas szerokości 40 mm (bomba burząca), sięgający aż do jego końca.

Poniżej - bomba SC 500 K w konfiguracji do zawieszenia pionowego, zapewne z okresu 1941-42, takoż w malowaniu szarym RAL 7021, pokazująca udokumentowane zdjęciem rzeczywiste wariacje teoretycznego oznakowania. A zatem - na dziobie czarne oznaczenie materiału wybuchowego 13 ale o wysokości aż ok. 60 mm, uzupełnione czemuś nieco poniżej od szablonu białą literą A (czyli zapewne odczytywać to należy jako 13A - amatol 50/50), dalej białe oznaczenie zapalnika 25, tym razem jednak wyjątkowo małe, o średnicy zredukowanej do ok. 55 mm, następnie czarna litera K wysokości 60 mm (czyli maksymalnie skrócone oznaczenie typu bomby SC 500 K), no i na końcu oznaczenie klasy jakościowej bomby III - na szczęście tu w standardowej wysokości 80 mm. No i na stożku ogonowym tradycyjny żółty pas, szeroki na 40 mm, o cokolwiek ograniczonej długości. Co warto zauważyć, nie tylko wielkości oznaczeń, ale i ich rozmieszczenie, odbiega od teoretycznego schematu.

Teraz, dla uzupełnienia, spójrzmy jeszcze na szczegóły dość bogatego oznaczenia bomb kasetowych - AB, w beżowym malowaniu RAL 7027.


 Na miejscu pierwszym - bomba AB 70-1 napełniona 50 bombkami odłamkowymi SD 1. Patrząc od dziobu mamy - oznaczenie zapalnika ZtZ (79) A (nanoszone przez Munę, cyfry wysokości ok. 20 mm), rzeczywistą masę bomby Gewicht 56 kg (wysokość 20 mm, nanoszona przez placówkę napełniającą) oraz, umieszczone w dwóch liniach o wysokości czcionki 40 mm oddzielonych kreską - typ kasety AB 70-1 (nanoszony przez jej producenta) oraz ilość i typ wypełniającej ją subamunicji 50 SD 1 (nanoszone przez placówkę napełniającą bombę). Wreszcie, czerwone oznaczenie klasy bomby (nanoszone znów przez placówkę napełniającą) - jak już wiemy, w postaci wzdłużnych pasów szerokości 40 mm (subamunicja wybuchowa).

Poniżej - bomba AB 250-2 napełniona siedemnastoma bombami odłamkowymi SD 10 A. I znów od dziobu - oznaczenie dwóch zamontowanych zapalników ZtZ (89) B i ZtZ (69) E (warto zwrócić uwagę na nonszalanckie naniesienie oznaczeń zapalników, z zachodzącymi na siebie okręgami, formalnie powinny one znaleźć się obok siebie), dalej rzeczywista masa bomby, tym razem podana skrótem Gew. 220 kg, a pomiędzy uchem nośnym i głowicą ładującą zapalników - oddzielone kreską oznaczenie typu bomby AB 250-2 oraz  liczby i rodzaju subamunicji 17-SD 10 A. Dalej czarny napis 2. Pckg. oznaczający, że subamunicja unieruchomiona była dodatkowo wewnątrz kasety za pomocą warstwy tektury falistej; trzeba jednak zaznaczyć, że mógł być on namalowany w innej lokalizacji, pomiędzy uchem nośnym, a oznaczeniem masy bomby. Wszystko - w tym przypadku, konkretnej, udokumentowanej zdjęciem bomby - naniesione czcionką wysokości 40 mm. I, poza opisami, tradycyjnie wzdłużny czerwony pas oznaczający wypełnienie bombami wybuchowymi.

Na następnej sylwetce - znów bomba AB 250-2, tym razem przenosząca 40 bomb kumulacyjnych SD 4 HL Na uwagę zasługuje tym razem ciekawa forma oznaczenia informującego o zastosowaniu dwóch identycznych zapalników ZtZ (69) D-1, z kolei opis masy bomby Gew. 210 kg wydaje się być sporządzony nieco mniejszą czcionką niż pozostałe opisy, wysokości ok. 35 mm, acz w jego przypadku widać czasem i na zdjęciach bomb AB 250 litery jeszcze mniejsze, bliższe 20 mm (jak na pokazanej powyżej AB 70). 

No i wreszcie na końcu AB 500-1 wypełniona 184 elektronowymi bombami zapalającymi z dodatkowym ładunkiem wybuchowym B 1,3 EZ - oznaczona zatem, odpowiednio dla zapalającej zawartości, czerwonym pierścieniem. Opisy już nam znane, zatem od przodu - zapalniki ZtZ (69) E i ZtZ (89) B (acz, co ciekawe, naniesione w odwrotnej kolejności, niż na AB 250-2/17 SD 10 A ze schematu powyżej), potem masa bomby Gew. 340 Kg (znów, jak się wydaje, wysokości ok. 35 mm, za to przez wielkie K), no i dalej typ bomby oraz wypełnienia - tym razem już standardowej wysokości 40 mm.

A teraz mała dygresja - o co chodzi z dwoma zapalnikami w bombach kasetowych? Niektóre z nich wyposażane były jednocześnie w dwa zapalniki czasowe: np. w przykładach powyżej mechaniczny ZtZ (89) B o czasie działania regulowanym na ziemi w zakresie 3-60 s, i prosty pirotechniczny serii ZtZ (69) E o stałym czasie działania ok. 4-5,5 s - co, w zależności od uruchomionego przy zrzucie zapalnika (co dokonywano przed zrzutem poprzez nastawę działania natychmiastowego lub ze zwłoką), dawało w trakcie misji wybór czasu, po jakim następowało rozcalenie bomby (np. gdyby zrzut musiał nastąpić z wysokości niższej niż przewidziano nastawiając przed lotem zapalnik ZtZ (89) B, przez co nie zdążyłby on zadziałać przed upadkiem bomby, wtedy uruchamiany był zapalnik ZtZ (69) E o krótszym czasie działania).

No dobrze, a teraz jeszcze, gwoli uzupełnienia, skoro temat ten był już powyżej poruszony, wymieńmy jeszcze umieszczane na bombach kody materiałów wybuchowych:

  • 13 - Fp 60/40, amatol 60/40 (60% trotylu, 40% azotanu amonu)
  • 13A - Fp 50/50, amatol 50/50
  • 14 - Fp 02, trotyl, odlewany
  • 17 - Amatol 40 (50% dinitroanizolu, 35% azotanu amonu, 15% heksogenu)
  • 52 - Amatol 39 (50% dinitrobenzenu, 35% azotanu amonu, 15% heksogenu)
  • 88 - Amatol 41 (52% azotanu amonu, 6% azotanu wapnia, 30% N, N'-dinitroetylenodiaminy, 10% heksogenu, 2% wosku montanowego
  • 101 - Fp 02, trotyl, odlewany i flegmatyzowany
  • 102 - Fp 60/40 flegmatyzowany
  • 104 - heksogen
  • 105 - Trialen 105 (15% heksogenu, 70% trotylu, 15% aluminium)
  • 106 - Trialen 106 (25% heksogenu, 50% trotylu, 25% aluminium)
  • 107 - Trialen 107 (20% heksogenu, 60% trotylu, 20% aluminium)
  • 109 - PMF 109 (70% heksogenu, 25% aluminium, 5% wosku)
  • 110 - Ammonal D (90% azotanu amonu, 5% naftalenu, 2,5% aluminium, 2,5% mączki drzewnej)
  • 112 - Ammonal J (80% azotanu amonu, 20% trotylu)
  • 113 - Ammonal DJ (70% azotanu amonu, 20% trotylu, 10% aluminium)
  • 114 - Ammonal DJ 1 (azotan amonu, trójnitrotoluol)

 Jeśli zaś chodzi o kwestię klas jakościowych bomb, to dzielone były one na trzy klasy, odpowiadające ich wytrzymałości na uderzenie, wynikłej z technologii produkcji korpusu - od najmocniejszych I do najsłabszych III.

  • I - przeznaczone były do atakowania celów o wyższej odporności, np. płyt pancernych grubości 20-40 mm.
  • II - posiadające 80% wytrzymałości klasy I, przeznaczone były do użycia przeciwko przeciętnym celom martwym
  • III - o 40% wytrzymałości.klasy I, używane były przeciwko słabym celom martwym, jak np. zwykłym czteropiętrowym budynkom.

Bomby klasy III uznawano przy tym za wystarczające do zwalczania większości celów, zaś klasy II i I przeznaczając do użycia w specjalnych przypadkach - jak. np. zwalczania celów o zwiększonej wytrzymałości, jednostek pływających, czy też do użycia z zapalnikami czasowymi i poruszeniowymi (aby zapobiec rozbiciu się bomby przed zadziałaniem zapalnika).

W przypadku bomby SC 250 klasa jakościowa przekładała się na budowę korpusu w sposób następujący:

  • I - korpus jednoczęściowy
  • II - korpus z osobno dospawanym dnem lub cylindryczna część środkowa z dospawaną tłoczoną częścią głowicową i dnem
  • III - część środkowa z dospawaną odlewaną częścią głowicową i dnem.

Co warto zauważyć, a co widoczne jest i na powyżej pokazanych przykładach bomb, klasa jakościowa nie zawsze była oznaczona na korpusie bomby - było to w zasadzie zbędne gdy bomba w danej wersji należała do konkretnej klasy, np. w przypadku SC 250 do klasy I przynależały wersje JA, L, L/2 i Stabo, do klasy II - JB, JC i J/2, do klasy III - B i K.

I to by było, póki co, na tyle - acz, oczywiście, wiele dalszych kwestii i niejasności czai się jeszcze złowróżbnie... Na przykład, o co chodzi z pojawiającymi się tu i ówdzie, wspomnianymi wcześniej, bombami w kolorze feldgrau 3 RAL 840 B2?

I oni chcieli wygrać wojnę, ech...

Powiązane wpisy:

Część 1.: Oznaczenia kolorystyczne bomb niemieckich.

Część 3: Kolorystyka odłamkowych bomb betonowych SBe.

Część 4: Oznaczenia nanoszone na spodnich stronach bomb.

 Niemieckie bomby do zwalczania okrętów podwodnych - budowa i oznakowanie.